czwartek, 14 grudnia 2017

Chcę nawodnić skórę, biorę się do pracy

Witam wszystkich, którzy tu trafili bardzo serdecznie (pewnie i tak nikt tego nie przeczyta)

Piszę tego bloga tylko dlatego, żeby się zmotywować i odnowić swoją skórę.

O mnie:
Mam 33 lata, dwójkę dzieci, dwa psy i kota :)
Ważę 60 kg przy wzroście 165 cm.

Mam jasną karnację różowo-żółtą. Włosy koloru popielaty blond do brązu. Chyba mam typ urody lato.

Moja skóra, nie tylko twarzy, jest zwiotczała, wysuszona, wisi wszędzie. Zero jędrności, objętości i blasku. Pęka na całym ciele. Totalna tragedia.

Zaczęło się około roku temu. Myślałam, że picie dużej ilości wody i jakieś tam kremy nawilżające dadzą radę.
Ale nie dały. Tylko podrażniły moją twarz i powodowały uczulenie. Po każdym kremie nawilżającym mam wysypkę.

Ostatnio stan ten tak się pogorszył, że powiedziałam sobie, że to koniec!

Od tygodnia szukam w internecie informacji jak nawodnić swoją skórę oraz poprawić jej jędrność.
Nigdy nie miałam z tym problemów, więc moja wiedza jest zerowa.


Po pierwsze:
Wyrzuciłam wszystkie kremy, które mnie podrażniały. W sumie został tylko krem pod oczy i tusz do rzęs. Powyrzucałam wszystkie stare kosmetyki, żeby czasem mnie nie podkusiło ich używać.
W tej chwili nie mam żadnych krost.

Ja mam taki system, że na Święta zawsze dostaję albo kupuję sobie kosmetyki i wtedy wiem, że leżą rok :)

Po drugie:
Odstawiłam całkowicie kawę, alkohol i słodkości.
Żeby od środka też sobie pomóc.
Diety żadnej nie wprowadzam, bo dobrze się odżywiam.

Po trzecie:
No właśnie, zaczęłam delikatnie. Kupiłam sobie podkład mineralny (Lily Lolo Candy Cane taki mały na próbę), bo bez podkładu nie wyjdę z domu, bo tak strasznie wyglądam. A potem dokupiłam krem BB (Missha M Perfect Cover No.23). Żeby na razie zatuszować te niedoskonałości.

Zrobiłam sobie zdjęcia jak wyglądam, żebym miała porównanie czy coś się zmieni, bo mam wielkie nadzieje. Już coś kupiłam i czekam na przesyłkę. Nie są to tanie rzeczy.

Będę opisywać moje odczucia z ich używania w kolejnych postach po kolei.
LILY LOLO 

Nie mogę się doczekać :)

Na razie nie pokazuję Wam moich zdjęć, bo jak nic z tego nie wyjdzie to tylko nabawię się wstydu. No, do zbyt pięknych nie należę i do tego jestem niefotogeniczna. Po prostu, nie jestem podobna do siebie na zdjęciach.

A to mój poranny zestawik:
Tusz ma już rok i też kupiłam nowy, ale całkiem inny. Ten kupowałam co roku, naprawdę parę dobrych lat. I obawiam się tej zmiany.

Jutro chyba przyjdą pierwsze kosmetyki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz